*** LETNIE POWTÓRKI …bo warto pamietać ! (cz.II) ***

 Jak już zapowiadałem : nie mam specjalnego celu w przypominaniu artykułów , które już wielu z Was przeczytało , ale gdyby choć jednemu z czytelników w czymś mogły one pomóc ?..TO WARTO było je powtórzyć !…ZAPRASZAM ..

 

” UKREDYTOWANI  NA   AMEN „

 

Sądziłem , że  w moim ” prezesowym “  życiu niewiele może mnie już  zaskoczyć. Wysłuchałem i przeczytałem tysiące, tysiące historii , które mogłem w jakiś sposób porównywać do wcześniej poznanych. Bardzo wielu z forumowiczów wie , że mój gabinet przypomina skład makulatury , gdzie na stole , na biurku, krzesłach i  na podłodze leży ponad sto tysięcy listów , dokumentów  i materiałów, gdzie każda kartka nasączona jest cierpieniem , bólem i łzami osób , których bezduszny system doprowadził do konieczności napisania do mnie..  Każdy – nieomal – wie , że najczęściej spotykam się z potrzebującymi pomocy w kawiarni  będącej obok biura. Dzisiaj rano byłem w sądzie więc się z nikim  na spotkanie nie umawiałem.  Sprawa skończyła się szybciej jak myślałem , wiec taki swobodny jechałem do pracy , zaszedłem do kawiarni a tu niespodzianka.. Od rana czeka młoda para na spotkanie – nie umówione – wcześniej..  Nawet fajni , ładni , dobrze ubrani młodzi ludzie..

Typowo ..daję wizytówkę i pytam w czym mogę pomóc? ..  Mamy 1 milion 100 tysięcy długu !!

Wolne żarty – odparłem -  jak milion,sto ? kto wam tyle dał ? kogo i ilu urządziliście na taką kwotę ??

Arek z Eweliną   zaczęli opowiadać.. Oboje są po rozwodach..Jakoś nie wyszło.. Jej pierwszy- tak jak ona –  to lekarz .. Ładna – na oddziele –  pielęgniarka i rozwód..  Mieli kredyt mieszkaniowy.. Sąd udzielając rozwodu -  cztero pokojowe mieszkanie podzielił na DWA. Każdemu określił  2  pokoje ze wspólnym używaniem kuchni i łazienki.. Lekarz - były mąż –  zaraz po wyroku sprowadził do domu pielęgniarkę.. Nie wytrzymała słuchania i oglądania ich miłostek.. Wyprowadziła się do rodziców..

Arek -informatyk –  za pracą wyjechał do Belgii.. Dobrze zarabiał.. Chciał uciułać na otwarcie biznesu w Polsce.. Wrócił , ale w jego mieszkaniu , które z żoną kupili na kredyt  był już jego zamiennik.. Honorowo zabrał walizkę i też wrócił do rodziców..  Rozwód bez orzekania o winie ( bez dzieci ) otrzymał na pierwszej rozprawie. Żona przed sądem stwierdziła , że kredyt mieszkaniowy spłacać będzie z nowym mężem i zwalnia  –  już  byłego męża –  z obowiązku partycypacji w jego spłacie pod warunkiem , że się wymelduje.. Wymeldował się – honorowo – !.

Na Sylwestra poznał Ewelinę.. podobne doświadczenia życiowe zbliżyły ich.. Po roku pobrali się.. Mają półrocznego Kamila.. Trzeba gdzieś  mieszkać !.. Wzieli kredyt i kupili 3-pokojowe mieszkanie. On założył swój mały biznes ona na uczelni zarabia 3600 – na rękę.. Raty i opłaty płacili regularnie..Planowali kolejne dziecko..

W sierpniu i we wrześniu otrzymali wypowiedzenia kredytów mieszkaniowych ze  swoich poprzednich małżeństw.. Wypowiedzenia były z kwietnia i czerwca.. banki nie miały ich aktualnego adresu..Tydzień temu otrzymali wezwanie do spłaty ( w 30 dni ) ich – aktualnego i regularnie obsługiwanego – kredytu mieszkaniowego w związku z utratą zdolności kredytowej, tytułami egzekucyjnymi  i umieszczeniem ich w BIK….

Nerwowo zaczeli sprawdzać swoich poprzednich małżonków.. Lekarz z pielęgniarką wyjechali do Szkocji a w mieszkaniu zameldowali swoich blisko osiemdziesięcioletnich rodziców plus ciocię chorą na Parkinsona… 4   z   plusem – nie do usunięcia -  ,  a więc nie do zlicytowania…Nikt z nich nie płaci kredytu.. Żona – była – Arka w mieszkaniu zarejestrowała związek wyznaniowy i w dużej grupie 17 osób w tym większość po   70- tce zameldowała ich – oczywiście – na pobyt stały…Nie do usunięcia i zlicytowania..Oczywiście też nikt nie poczuwa się do spłaty kredytu..

Więc jedynymi powołanymi do spłaty TRZECH  zobowiązań kredytowych są Arek i Ewelina !!!!!!!

Trzy kredyty to   1   MILION  100 TYSIĘCY  zł polskich..!!!! plus karne odsetki ..( za co najmniej 3 lata )

Patrzyłem w oczy  doktor  Eweliny bojąc się ponaglenia w prośbie o podpowiedź , co robić w tej sytuacji ?. Nie miałem żadnej gotowej recepty , nic mi nie przychodziło do głowy ,  z oczu Arka widać było prośbę o jakąś genialną receptę.. Jakąś cudowną broń , która by ich uchroniła od finansowej zagłady na starcie ich życia..Tak wielki dług to wyrok śmierci dla nich i dla Kamila..

Jak nigdy paliłem papierosa nie odzywając się do moich gości..

Tę ciszę przerwała Ewelina.. Patrząc mi prosto w oczy – dość figlarnie i spokojnie – zapytała ?..

Panie Romanie proszę o szczerą odpowiedź … MAMY  SPIERDALAĆ  Z  POLSKI  ???

Bardzo spokojnie odparłem !!!  Tak kochani , Polska  nie wybacza , w Polsce choć nie wykonuje się wyroków śmierci przez powieszenie na stryczku , wykonuję się ją gorzej poprzez zagłodzenie , upodlenie , skazanie na wieczną nicość i dożywotnią hańbę…

SPIERDALAJCIE !!!

 

 

*** SPADKIEM  PAL ! ***

 

Rozlał się temat dziedziczenia długów. Bez jakiejkolwiek satysfakcji poczuwam się do jego ojcostwa (www.sklepowicz.pl  ,www.sklepowicz.com.pl ) dziękuję forumowiczom (gustlik, schoppenka, dziśka, tęcza i in.), dziękuję portalowi  i   komentatorom Interii360 (gustlik – Banki zamordowały młodego człowieka – za 90 tys. zł), red. Martynie Bunda (Polityka)- PUŁAPKA W SPADKU - red. Jerzemu Zawartka – MAGAZYN REPORTERÓW PR (Uwaga spadek)  i innym.

Są tematy w życiu społecznym, które po części kreowane są przez dziennikarzy, podrzucane przez polityków, wyjmowane jak królik z kapelusza na odpowiednią okoliczność przez czynniki i przecieki.

Ten temat – dziedziczenia długów – wykreowały niestety osoby, które targnęły sie na swoje życie i ci którzy w jednej chwili z dostatniego życia popadły w nędzę. Niestety przy absolutnym braku reakcji władzy ustawodawczej i wykonawczej RP. WIDAĆ ICH TO NIE DOTYCZY lub mają poważniejsze problemy – (w roku 2009 – ponad 5000 samobójstw nie jest dla nich żadnym problemem).

Jako prawnik nie mogę podważać regulacji Kodeksu Cywilnego art.1015.

Art. 1015. § 1. Oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku może być złożone w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania.

 Jako obywatel mam jednak pytanie do rządzących:

- co zrobili by obywatel – suweren – dowiedział się o istnieniu  powyższego artykułu ? – nieznajomość prawa szkodzi ale państwo to nie gra w “na kogo wypadnie na tego bęc” – może wydając akty zgonu załączać ulotki z treścią w/w art. kc.

- żeby sprostać wymogom – ustawy – kodeksu, trzeba mieć ku temu stosowne instrumenty i możliwości. Np. jaki bank udzieli informacji ew. spadkobiercy na temat zadłużenia zmarłego ? Tajemnica bankowa ! Wierzycielem nie musi być tylko bank, może nim być Urząd Skarbowy, Urząd Miasta i Gminy, ZUS,  osoby fizyczne, prawne i inne. Niech mi ktoś odpowiedzialnie odpowie czy któraś z w/w organizacji udzieli komukolwiek odpowiedzi na pytanie:

CZY  ZMARŁY/A  MIAŁ JAKIŚ  DŁUG ? CZY PORĘCZYŁ KOMUŚ JAKIEKOLWIEK  ZOBOWIĄZANIE FINANSOWE ? Zresztą trudno wymagać by ew. spadkobierca biegał po 300 bankach, setkach urzędów,  dawał ogłoszenia w mediach z pytaniem czy zmarły Jan Kowalski nie jest kogoś dłużnikiem ? A i tak nikt mu nie odpowie zasłaniając się tajemnicą handlową / urzędniczą itp.

Kardynalną zasadą jest niezaprzeczalny  fakt, że długi trzeba spłacać. Tylko rodzi się nie mniej kardynalne pytanie dlaczego przez tych, którzy z dłużnikiem połączeni są rysunkiem drzewa genealogicznego. I tylko tym.

Jeśli spadkobierca otrzymał od spadkodawcy majątek i spadek “sprytnie” odrzucił to jest na to art. kc

 Art. 1024. § 1. Jeżeli spadkobierca odrzucił spadek z pokrzywdzeniem wierzycieli, każdy z wierzycieli, którego wierzytelność istniała w chwili odrzucenia spadku, może żądać, ażeby odrzucenie spadku zostało uznane za bezskuteczne w stosunku do niego według przepisów o ochronie wierzycieli w razie niewypłacalności dłużnika.

W Sejmie RP trwają prace nad kompleksową nowelizacją kodeksu cywilnego - m.in  spraw związanych z dziedziczeniem. Prace zaplanowano na 10 lat   (DZIESIĘĆ LAT) !   Ludzie !  Ile samobójców, tragedii, cierpień do czasu uchawlenia tych zmian ?

Czy na okres do tych zmian nie wprowadzić przepisów przejściowych, które zobowiązywały by WIERZYCIELI  do ujawnienia zobowiazań dłużników w ciągu 180 dni po ich śmierci do właściwego sądu. Wtedy spadkobiercy przystąpili by do spadku świadomie kalkulując, że mieszkanie spadkodawcy warte jest 200 tys. zł, a ujawnione długi wynoszą 60 tys. zł. Kto przyjmie spadek płaci długi.

W artykule  “TRZY KROMKI CHLEBA” - Albert nigdy nie znał i nie widział matki. Nie płaciła ona na niego alimentów. O śmierci dowiedział się od urzędnika gminy, ale jako górnik nie mógł przypuszczać (nie wiedział – jak 90 % polaków), że odpowiada za jej długi. Tak notabene: dlaczego wierzyciel nie potrąca z długu należnych alimentów wraz z odsetkami jemu należnych – co On też nie jest wierzycielem ? Znam i inne koszmarne przykłady, rodzina zmarłego do prawnuków odrzuciała notarialnie spadek  (pierwsza linnia 150 zł każda kolejna po 2 razy drożej), zgodnie z prawem długi spadkowe przechodzą na następna gałąź rodową, gdy i ta powołana do spadku odrzuci to dług przechodzi na następna.

PYTANIE:  ILE ZAROBIĄ NOTARIUSZE ? CZY  DŁUGI  ODZIEDZICZĄ  ADAM I EWA ?

W prawie anglosaskim za długi zmarłego odpowiadają ci co otrzymali od spadkodawcy majątek i tylko do jego wartości. Proste ??? W naszym kraju umiera babcia, która miała rentę 600 zł, a okazuje się, że kredytów zaciągnęła 250 tys. zł. Z karnymi odsetkami po kilku latach procesowych 500 tys. zł  i niczego nieświadomi członkowie rodziny są “UGOTOWANI” na całe życie. Nikt, żaden sąd nie zapyta jak to było możliwe dać babcinie z 600 zł renciną ćwierć miliona kredytów. A dzieci, wnukowie,  a jakże komornik, windykacja do końca życia. A co zrobić z poręczeniem przez zmarłego kredytu, długu, weksla ? Tego NIKT  NIE  REJESTRUJE ! Nawet przy maksimum dobrej woli żaden spadkobierca w 180 dni tego nie ustali. Wierzyciel zgłosi swoje pretensje PO TYM TERMINIE – spryciula !

Szansa,  że ty czytelniku nie zostaniesz dotknięty tym problemem jest mniejsza jak wygranie szóstki w lotto. OSTRZEGAM !!! Reklamy w telewizji  KREDYTY DLA SENIORÓW, cwane agencje pośrednictwa finansowego – fałszujące podżyrowania kredytów przez osoby starsze – dla swoich klientów,”doradcy” finansowi udzielający milionowych kredytów na zakup akcji debiutujących na GPW spółek, i wszystko to bez ujawnienia w Bankowym Informatorze Kredytowym czy innych rejestrach, a wiedzę o tym spadkobierca przejmie po 181 dniu od śmierci z żalu nie utulonego.

Ten artykuł dedykuję nie tym co już stracili -oni już wiedzą.

DEDYKUJĘ  TOBIE  BYŚ  WIEDZIAŁ.   BYŚ  UNIKNĄŁ  FINANSOWEJ   (i nie tylko)    ŚMIERCI.

 

 

*** ROZMOWY  Z  BOGIEM  -  STOKROTKA ***

 

 

Anulce od najmłodszych lat kosmyki kręcących się blond włosów prześlicznie przykrywały duże niebieskie oczy.  Nieomal od urodzenia przez wszystkich znajomych postrzegana była jako dzieło natury.. Urodziła się na wiosnę , więc  szczęśliwa  mama -Weronika –  nazwała ją Stokrotką.. Była oczekiwanym dzieckiem . Po ślubie Andrzej – żołnierz batalionu komandosów – wyjechał na Bałkany w misji ONZ.. Po wielokroć pisali do burmistrza o wykup mieszkania po babci..Po roku przyszła oczekiwana pozytywna decyzja.. Zgoda ! – pierwsza wpłata 40 tys. zł ,  kolejne przez 3 lata po 17 tys.zł.. Dzień ten uważali za jeden z najszczęśliwszych w ich życiu.. 71 m. kwadratowych prawie w centrum miasta  no  i  jeszcze 42 metry ogródka.. Czego chcieć więcej ? To zaliczka na przyszłość..  Szczęśliwą przyszłość..  Większość z ich znajomych ma kredyty mieszkaniowe na 30 lat.. Jedni w obcej walucie inni w złotówkach , ale zawsze kredyty . Określonego dnia miesiąca trzeba myśleć , że jutro trzeba zapłacić ratę.. Ich ten problem nie dotyczył.. Przyszłość rysowała im się tylko w jasnych kolorach wymarzonej małżeńskiej szczęśliwości.. Zdjęcie Andrzeja wisiało nad łóżkiem Stokrotki i Weroniki. Każdego wieczora obie klękały przy  łóżku modląc się by wrócił z misji cały i zdrowy.. Po amen , do obowiązków mamy należało podanie liczby dni do powrotu ojca…

Tego słonecznego poranka Weronika wychodząc z poradni trzymała za rękę Stokrotkę i zastanawiała się jak to powiedzieć maluszkowi , że będzie miała siostrzyczkę lub braciszka .. Jak zacząć ? Tak poważnie czy tak trochę śmiesznie ? Szła z nią na przystanek tramwajowy pochłonięta  myślami komu najpierw powiedzieć ? Zadzwonię do Andrzeja.. Będzie szczęśliwy , marzył o synku .. No a co stoi na przeszkodzie wygadać się Stokrotce , przecież kobieta , córka , Boże , ale ona jeszcze taka malutka , co ja kombinuję ? Tak szły w zgiełku ulicznego ruchu  , a z upływem milczenia mamy Stokrotka niespodziewanie wykonała  krok przed nią i zagrodziła jej drogę.. Mamo czy chcesz mi coś powiedzieć ? Jakoś tak czuję , że zaraz coś mi powiesz .. No powiedz , jesteśmy tylko dwie a tata tak daleko..

- No dobra duża kobieto , powiem ci , nie wytrzymam dłużej utrzymywać  w tajemnicy tej radości.. Jestem w ciąży , będziesz  miała braciszka lub siostrzyczkę… 3 miesiąc.. Rozumiesz Stokrotko.. Za niedługo będzie nas czworo.. Będzie weselej i będziesz miała się z kim bawić no i liczę na twoją pomoc w jego wychowaniu..

Przykleiły się do siebie w objęciu tak serdecznym co po trosze wariackim zwracając uwagę przechodniów na siebie.. Śmiały się , całowały, cmokały  salwami buziaków nie zauważając  przy tym , że  leją się im ciurkiem łzy z oczu..

- Najlepiej pojedziemy do miasta na rynek na duże , ogromne lody z wielką śmietaną z bakaliami..  Kupujesz temat  Stokrotko ?

- Jasne mami – kupuję , ale cola też ?

- Tak  Stokrotko , cola też…

Rankiem dnia następnego Stokrotka nie obudziła się jak zawsze przed piątą i nie podreptała do Weroniki do łóżka.. Nachodziliśmy się , najadłyśmy , moc wrażeń , pośpimy dzisiaj dłużej , przekręcając się na bok pomyślała.. Dzisiaj laba do dziesiątej… Przeciągnęła się czując , że  sen jak na zamówienie zabiera ją na ukwiecone łąki , na miękki koc rozłożony w bujnej trawie.. Dobrze , muszę teraz więcej spać ono tego potrzebuje..

Obudził ją hałas aut na sygnale jadących pod oknami.. Jejku już po jedenastej.. Śniadanie , Stokrotka , ale pospaliśmy..

- Stokrotko , Stokrotko czy wiesz , która już godzina ? Wstajemy , śniadanie trzeba zjeść , a tu pora obiadu się zbliża..Stokrotko !!!..

Pobiegła do małego pokoju , Stokrotka nie spała , leżała na wznak z otwartymi oczami , cała rozpalona , policzki czerwienią przypominały swym kolorem dojrzałe maki..

- Bardzo boli mnie brzuszek i ramiona mami..Jest mi niedobrze..

- Stokrotko , chyba przesadziliśmy   z lodami i cola była chyba za bardzo zimna.. Oj chyba nie zjemy śniadanka , trochę pogłodujemy , po południu na pewno będzie lepiej.. Dam ci gorącej herbatki ziołowej.. Zaraz ci pomoże.. Trochę sobie poleż , a ja zacznę robić obiadek , wiesz taki lekki , rosołek z kurczaczka , dobrze ?

Do popołudnia Weronika po wielokroć zachodziła do małego pokoju , ale stan podgorączkowy , rozpalone policzki , bóle w stawach i gardle nie ustępowały..

Rano dzwoniła do rodzinnego , ale wolne terminy były za dwa dni.. Postanowiła iść do prywatnej kliniki.. Lekarz wysłuchawszy i osłuchawszy Stokrotkę zalecił dietę  i przeczyszczenie.. Wie pani ciepło , lody są mrożone po kilka razy , o infekcję nie trudno.. Kilka dni dietki i będzie dobrze..

Po trzech dniach wcale lepiej nie było , bóle , mdłości , podgorączkowy stan , a wieczorem Weronika zauważyła w nocniku krew w stolcu..

Męska decyzja..  Akademia , docent , prywatna wizyta 2 tys.zł..

- proszę na 2-3 dni zostawić Stokrotkę na kompleksowe badania.. Krew , migdałki i wycinki , to nie musi być coś poważnego.. Będzie moją osobista pacjentką.. Niech się pani nie martwi…

Po dwóch tygodniach  nerwów , nieprzespanych nocy , strachu o ciążę , czy denerwować Andrzeja ?.. Przyjął ją na oddziale ordynator z dwoma lekarzami…

Niech się pani tak nie denerwuje , pani potrzebuje spokoju , jest pani w ciąży , to jeszcze małe dziecko , w większości one radzą sobie lepiej jak dorośli z tą chorobą…

Chłoniak nieziarniczny ( NHL ).. Nieziarnicze chłoniaki złośliwe to  nowotwory pojawiające się jako skutek klonalnego rozrostu komórek limfoidalnych… Proszę nam wierzyć z tego można wyjść.. Oczywiście mogą się pojawić problemy , ale dzisiejsza nauka zrobiła kolosalne postępy ..

Jeszcze tego samego dnia Weronika z podpowiedzi koleżanki poszła do domu profesora , najlepszego onkologa w mieście.. Otworzyła drzwi jego żona..

-  ja do profesora , chciałam by zobaczył moją Stokrotkę znaczy się Anulkę , leży w akademii , ale ja chciałam na prywatną wizytę się umówić…

- profesor jest u wnuków na daczy , będzie wieczorem , niech pani zadzwoni jutro do kliniki…

- wie pani profesorowo , ale ja chciałam by dzisiaj omówić sprawę z profesorem i by jutro zbadał moją Stokrotkę , ona jest chora , bardzo chora , na chłoniaka  złośliwego , pan profesor ma na pewno jakieś środki co pomogą..

- środki to pani powinna mieć, droga pani … już pani powiedziałam , że jest na daczy…

- to może ja przyjdę ze środkami wieczorem by się tylko umówić na jutrzejszą wizytę…bardzo proszę , błagam !

- no dobrze niech pani zajdzie ok. dwudziestej..poproszę męża by panią przyjął..

Weronika niemal biegiem pobiegła do domu , rozsądek kazał jej zwolnić , bo czuła , że nie tylko ona ma zadyszkę , ten pod jej sercem też ją może mieć.. Wyjęła z pod bielizny Andrzeja pięć tys. zł włożyła do koperty i po wypiciu herbaty wracała pod dom profesora.. Miała szczęście , bo gdy dochodziła do wilii profesora zauważyła dużego Leksusa wjeżdżającego na posesję.. O jak to dobrze , nie będę musiała czekać.. 

Profesor , dystyngowany pan , wysłuchał , pocieszył – to małe dziecko , wyjdzie z tego  – zajdę do niej jutro z rana , kopertę wziął.. Dobry człowiek , rozumie drugiego w potrzebie.. niech pani o siebie  dba , następca tronu ? ha ha…proszę jutro do mnie zajść do gabinetu – podał adres – ok. 18.00…

- no sprawa jest dość poważna , ale Anulka to młodziutki organizm , poradzi sobie.. Przypiszę pani receptę na dobry specyfik , niestety nie ma go w Polsce , ale proszę pojechać do Berlina do dobrej apteki , tam mają…

- ile się należy ?

- trzy tysiące złotych..

- nie mam , ale jutro przyniosę o 18. może być ?

- dobrze , będę miał już wypisaną receptę i bardzo proszę nie czekać w kolejce .. Proszę zapukać to ją pani dam..

Pod bielizną Andrzeja nie było już pieniędzy..Koleżanka  uspokoiła ją , że przy takich zarobkach męża ,  w każdym banku dostanie kredyt.. Poszły razem , rzeczywiście w ciągu godziny dostała 20 tys.zł , szybko jak w reklamach telewizyjnych.. Wieczorem otrzymała receptę – zgodnie z umową , kulturalnie – i pojechała do Berlina nocnym pociągiem.. Apteka , recepta , kontrola recepty , tylko zaskoczenie , lekarstwa kosztują ponad 6 tys.euro… Szybko do  domu , zaświadczenie drugi bank i 40 tys.zł… Resztę , będę miała na następne wydatki…

Wieczorem , na sali Stokrotka się obudziła,  gdy Weronika trzymała jej dłoń w swojej.. Mami ty cały czas byłaś przy mnie ? Tak skarbie , siedzę tu i patrzę jak zdrowiejesz.. Jeszcze parę dni i wrócimy do domku.. Pan doktor powiedział , że te lekarstwa co ci przywiozłam są rewelacyjne.. Już za dni parę pójdziemy  we dwie na spacer.. Mamuniu we trójkę pójdziemy na spacer , we trójkę… Już widać twój brzuszek z elemelkiem… Tak go na razie nazwałam.. A powiesz mi jak ci lekarz powie , czy to braciszek czy siostrzyczka ? Oczywiście , będziesz  pierwszą osobą , której to powiem..

Następną  wizytę załatwiła u innego profesora kuzynka Weroniki.. Oczywiście prywatną , w prywatnym gabinecie.. Znowu wizyta w banku , recepta , Berlin i kolejne tym razem 7,5 tys.euro..

Weronika już drugą noc siedziała przy Stokrotce trzymając ją za rękę.. Gładziła jej już prawie łysą główkę , wenflony podłączone do jest piersi cyklicznie opuszczały krople płynu , kojącego ból.. Czuła , że sama słabnie i tak na trochę położyła by głowę obok niej… Stale rosnący brzuch nie pozwalał jej opierać się o krawędź łóżeczka..

-  mami słyszysz mnie ? Mamuniu ?

- ocknęła się , to Stokrotka z szeroko otwartymi oczami uśmiechała się do niej..  Mamuniu , pójdź  spać , nie martw się ja ci nie umrę.. Wiesz ja mam sposób na to by nie umrzeć,  jak ta  koleżanka obok … Jak przyjdzie śmierć to ja nie zamknę oczu i będę miała mocno otwarte i nie umrę…  Mamusiu ja już jestem całkiem duża i wiem , że muszę kochać ciebie jeszcze długo , długo… Pójdź spać…

Weronice , łzy ciekły tak już pojedynczo.. Tak wiele już ich wylała , wpatrzona w Stokrotkę , która tak ze słodką minką zasnęła .. Zaczęła  szukać w głowie odpowiedniej modlitwy.. Matko Boska ja już nie pamiętam  żadnej , ale ty wiesz , że błagam , błagam Ciebie o życie dla Stokrotki.. Wybacz mi , ale wiem , że mnie rozumiesz , że ciebie Matko błagam… Pomóż  mi choćby ten jeden raz , nigdy już o nic nie będę ciebie prosiła.. Tylko ten jeden raz…

- siostro , siostro bardzo boli !!!

Obudziła się pod wieloma lampami świecącymi jej prosto w twarz.. Jak pani ma na imię ? Jak się pani nazywa ?

Rano obudziła się na łóżku szpitalnym , z trudem zeszła z  niego  , ciasna szpitalna koszulina nie pozwalała zrobić jej większego kroku.. Poznała na korytarzu , że jest piętro niżej jak oddział dziecięcy.. W bólach , drepcząc doszła do sali Stokrotki.. Anulka nie spała.. Patrzyła na nią swym cudownym , mądrym wzrokiem.. Tak dobrze znowu trzymać za rękę mój skarb , moją Stokrotkę….

- mami , już nie masz brzuszka ? Już Go nie ma ? Taka jesteś blada , usiądź przy mnie na łóżku… Wiesz ja sobie myślę , że jak on sobie tam poszedł , to ja muszę dzisiaj zamknąć mocno oczy i pójść do niego… Muszę się nim zaopiekować..Ty się będziesz opiekowała tatusiem a ja elemelkiem.. On jest taki bardzo mały.. Kto się będzie z nim bawił ? Kto go nakarmi ?  Kto go przytuli ? Ja już to wszystko umiem.. Też będę chodziła z nim na spacery…

           Wieczorem Weronika była już w domu.. Taki pusty, taki beznadziejnie pusty… Dopiero co w małym pokoju spała Stokrotka… Jeszcze słyszę jej chichot…

Ciszę  przerwał  dzwonek do drzwi , to sąsiadka , pani Weroniko mam osiem poleconych , pokwitowałam , wszystkie od Komornika Sądowego , nawet tu już pod drzwiami , byli i walili w drzwi..  Powiedziałam , że jest pani w szpitalu.. Powiedzieli , że będą przychodzić…

Śledząc za zamykającymi się drzwiami , Weronika zauważyła nad nimi duży hak.. Dziadek wieszał na nim dziczyznę do oprawienia..

Święty Boże , Święty Boże……………….

 

***PANOWIE !!!…koniec trzepania wacka …lejemy na siedząco !***

 

Koniec świata !..

Jak tak dalej pójdzie …. emigruję lub na zawsze głosował będę na najbardziej skrajną prawicę !… bo tym od lewej po prostu ODBIJA !!!

Zaczyna się !.. Hegemonia idiotów pod sztandarami demokracji i równouprawnienia… Oczywiście , królują ci z lewicowych ( im się wydaje postępowych partii )..

…Parlament Szwecji – zawsze tych rudych nie lubiłem , rudy to głupi i fałszywy – zajął się projektem ustawy , która nakazywać będzie z unifikowanie toalet – każda dla wszystkich – i zobowiązywała będzie mężczyzn do załatwiania swoich potrzeb JEDYNIE na siedząco..

Autorem tego pieprzniętego projektu jest LEWICOWY poseł Viggo Hansen..

W/g niego zwiększy to równość między mężczyznami i kobietami , a jednocześnie ma to poprawić higienę oraz pomoże walczyć z rakiem prostaty ( lejesz na siedząco – wylejesz raka prostaty , w mediach szwedzkich  cała debata na ten temat )..

Najbardziej ujęła mnie ta równość… Jak będą jedne kible dla wszystkich to będę czuł się równiejszy..

Już oczyma duszy widzę jak wchodzę z niebieskooką blondynką do wygódki , ona w jedną  kabinę , ja w drugą , ja puszczam bąka i sikam ona puszcza bąka seryjnego i też leje… Zintegrowany bąk i odgłos siur-moczu kojąco wpływa na moje samopoczucie , ona po wyjściu z kabiny patrzy mi słodko w oczy i pyta o imię.. Ja mam gotowca na podryw : fajnie pierdzisz !.. Romek jestem… Często tu zaglądasz ?.. Może kawka ?.. Wiesz Romku lubię tu puszczać gazy , bo wtedy nie usrywam majteczek.. na dłużej mi starczają..  

Ze sracza wychodzimy zintegrowani.. NOWOCZEŚNI i znający nawzajem swój zapach smrodu z d…..

Tylko czekać jak ustawę szwedzką podłapie Bruksela a po niej na Wiejskiej proeuropejscy – postępowi -  posłowie partii i ruchu …

Już oczyma duszy widzę panów posłów oczekujących pod drzwiami kibelka na moment gdy pani marszałek będzie chciało się  sikać , żeby móc z nią przejść na „ty” , albo móc z komplementować ministrę Muchę : ma pani super wypierd !..

Tylko mój wacek tego nie zrozumie… zawsze go sobie popieściłem , potrzepałem… dobrym słowem przywitałem na dzieńdoberek.. I komu to przeszkadzało ?…

LEWICY…czy lewusom ?

Leave a Reply

  

  

  

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ankieta

Jakie, Twoim zdaniem, będą losy rządu utworzonego przez PiS?

View Results

Loading ... Loading ...

Ilu użytkowników online

Users: %GUESTS_SEPERATOR%1 gość%BOTS_SEPERATOR%4 Bots